Kilka słów o digitalizacji obrazu.

Jednym z większych problemów filmowców-amatorów jest zgrywanie filmów (super) 8 mm do postaci cyfrowej. W Internecie można znaleźć sporo firm, które oferuję digitalizację materiałów, jednak większość z nich znajduje się poza granicami Polski, a ceny za zgranie 15 metrów filmu są wysokie. Najprawdopodobniej dlatego, że profesjonalne maszyny do skanu realtime albo frame by frame są drogie i zdecydowanie znajdują się poza możliwościami finansowymi filmowca kręcącego kilka lub kilkanaście rolek filmu rocznie (przykładowo - w lutym 2014 r. firma Reflecta wypuściła na rynek skaner filmów 8 mm w cenie 1499 euro).

Istnieje jednak wiele metod amatorskiego przerzucania filmów na komputer, jednak większość z nich daje efekt mizerny lub poniżej oczekiwań. Wypróbowałem prawie wszystkie z nich i w końcu po wielu próbach skonstruowałem telekino poklatkowe, a więc takie, w którym każda klatka materiału przenoszona jest na komputer oddzielnie, oczywiście w sposób zautomatyzowany (na 15 metrach taśmy filmowej znajduje się około 3600 klatek).

W Internecie można znaleźć kilka stron entuzjastów-amatorów, gdzie opisano - czasami bardzo szczegółowo - proces konstruowania telekina. Materiał zgrany za pomocą tych maszyn jest świetnej jakości, dorównując, albo nawet przewyższając jakością filmy zgrane przez profesjonalne telekina. Jednak należy zauważyć, że przy konstruowaniu tych urządzeń niejednokrotnie wymagana jest specjalistyczna wiedza, głównie z zakresu elektroniki (ja takiej jestem pozbawiony).

Zgrywanie ze ściany (off the wall)

Metoda najprostsza/najgorsza. Zasada jest prosta - należy przykleić kawałek białej kartki papieru na ścianie, ustawić przed nią projektor, obok projektora ustawić kamerę, wszystko zgrać - kadr, ostrość itd. i można zaczynać. Tylko...

... zarejestrowany obraz jest naprawdę niskiej jakości, zgrany materiał ma irytujący efekt "hotspot", a na dodatek obraz migocze lub pojawiają się poziome pasy. Dodatkowo kadr będzie zawsze lekko nachylony, bo przecież nie można ustawić kamery na wprost obrazu rzucanego na ścianę.

Kamera powinna mieć możliwość manualnego ustawienia czasu naświetlania i przysłony. Ja korzystałem z Panasonic HDC-SD100. Po przełączeniu na MNL (manual) można ustawić czas naświetlania od 1/50 do 1/8000 sekundy, a przysłonę od F16 do F2.0. Dodatkowo można ustawić cyfrowe wzmocnienie (dla rozjaśnienia obrazu) od 0 dB do 18 dB, jednak nigdy z tego nie korzystałem, ponieważ obraz staje się bardziej ziarnisty. W kamerze jest również możliwość ustawienia tzn. wolnej migawki, tj. 1/25, co jest bardzo przydatne, ponieważ przy 1/25 sekundy obraz najmniej migocze.

Jakie są minusy takiego zgrywania? Po pierwsze, to, o czym wspomniałem na początku, tj. nie możemy ustawić kamery cyfrowej na wprost obrazu rzucanego na ścianę, a więc zgrany obraz zawsze będzie lekko nachylony.

Po drugie, przy założeniu, że nie modyfikujemy projektora, halogen jest zdecydowanie za mocny (zazwyczaj 75 lub 100 watów), co powoduje, że jasne obszary będą przepalone, tj. całkowicie białe. I nie za dużo w tym zakresie można zrobić. Zwiększając przysłonę i tym samym ściemniając obraz - ciemne obszary kadru stają się za ciemne, na wielu scenach po prostu czarne.

Pojawi się również efekt "hotspot", tj. obraz będzie jaśniejszy w centrum kadru, ciemniejszy na jego brzegach (w związku z budową halogenu, tj. jedno centralne źródło światła zamontowane we wklęsłym lustrze).

Następnie obraz będzie migotał lub pojawią się jasne pasy przesuwające się z pionowo. Jest to spowodowane tym, że projektor - co do zasady - odtwarza film z prędkością 18 klatek/sekundę, a kamera cyfrowa rejestruje obraz z prędkością 30 klatek na sekundę. Do tego w projektorze jest wirująca migawka przypominająca 3-ramienne śmigło, która powoduje, że wyświetlany obraz jest wyraźny i płynny. Nie będę wchodził w szczegóły tych zależności, w Internecie znajdziecie wiele stron dokładnie wyjaśniających te zagadnienia, np. tutaj). Problemy migotania możne częściowo wyeliminować używając projektora z płynną regulacją prędkości (np. od 16 do 24 klatek/sekundę).

Wszystko to powoduje, że zgrany obraz ma jest kiepskiej jakości - rozmyty, z dużym ziarnem i efektem hotspot, a do tego migocze. No chyba, że na takich efektach nam zależy. Ja jednak wolę, żeby zgrany obraz jak najlepiej odzwierciedlał klimat taśmy filmowej i był przy tym dobrej jakości.

Telescreen

Telescreen, czy specjalne pudełko z matówką, lustrem i szkłem powiększającym np. Hama lub Polestar. Obraz z projektora rzucany jest na matówkę, następnie odbija się lustrze zamontowanym pod kątek 45° w środku urządzenia i powiększany jest przez soczewkę na bocznej ściance pudełka. Soczewka posiada dodatkowo gumową osłonę, której zadaniem jest wyeliminowanie światła zastanego, a więc można próbować zgrywać film przy świetle dziennym.

Takie zestawienie wydaje się być dobrym rozwiązaniem, jednak efekt zgrywania jest niewiele lepszy od metody "ze ściany". Przede wszystkim dlatego, że jeśli nie zmodyfikujemy projektora, wszystkie opisane wyżej (przy metodzie "ze ściany") negatywne efekty zgrywania w czasie rzeczywistym (realtime) pojawią się również przy tej metodzie.

Matówka, na którą rzucany jest obraz z projektora ma nieregularną, porowatą powierzchnię, czego na pierwszy rzut oka nie widać, a co można zauważyć na monitorze komputera, gdy obraz zostanie powiększony przez soczewkę telescreen'a i obiektyw kamery cyfrowej. A więc obok naturalnego ziarna taśmy filmowej widoczne jest dodatkowe ziarno z matówki.

Oczywiście obraz nie będzie nachylony, ponieważ obiektyw kamery cyfrowej ustawiony jest na wprost kadru, jednak przepalenia, efekt "hotspot" oraz migotanie będą występować w dalszym ciągu.

Teraz jest czas na omówienie kilku prostych modyfikacji, które spowodują, że zgrany obraz będzie lepszej jakości. Można zastąpić standardowy halogen projektora słabszą żarówką. Nie należy jednak kupować standardowego halogenu mniejszej mocy, np. 50 lub 25 watów, ponieważ nadal będzie występować efekt "hotspot". Sugeruję zainwestować w żarówkę LED z dużą ilością diod i co ważne zimnym odcieniem bieli (cool white). Wystarczy 4-watowa żarówka dająca strumień światła ok. 300 lm (lumenów). Dodatkowo konieczne jest zamontowanie na żarówkę lub w miejscu montowaniu żarówki w projektorze dyfuzora, którego zadaniem będzie rozproszenie źródła światła. 

Zmodyfikowany telescreen

W opracowaniu. 

Przez szkła powiększające

W opracowaniu.

Zgrywanie klatka po klatce

W opracowaniu.